Na koniec i początek, których przeżywamy w życiu mnóstwo, rozpocznę cytatem J. Fostera:
„Nie bądź zawstydzony swoja wrażliwością. Ona przyniosła Ci wiele bogactw. Widzisz to, czego inni nie mogą zobaczyć. Czujesz to, czego inni wstydzą się czuć”
Nasze pierwsze rozwojowe „ROZSTANIA” między 6 a 24 miesiącem życia przygotowują nas do tolerowania oddalenia i związanego z nim tracenia. Pozwoli nam to… w przyszłości podejmować decyzję o autonomii czy zamknięciu jakiegoś etapu i pożegnaniu się.
Kończenie i rozpoczynanie są procesami, które potrzebują czasu, nauki, autorefleksji (mój udział w tym zakończeniu), łagodności dla siebie, gotowości, samoukojenia. To dobry moment, aby zastanowić się co koniec oznacza dla mnie? Jakie są moje strategia kończenia ważnych relacji w życiu? Czego boję się w kończeniu? Co dla mnie oznacza dobry koniec? Czego potrzebuje, aby móc się pożegnać? A jeśli się nie żegnam, to dlaczego?
Jeśli chcę zmiany, to potrzebuję się rozglądać i nazywać to, co naprawdę jest dla mnie, czego naprawdę ja pragnę.
Często ważne jest spojrzeć w tył, aby pożegnać, przeżyć i pozwolić sobie czuć. To odczuwanie będzie przyjemne i nieprzyjemne. Będą pojawiać się mechanizmy, które człowiek wykorzystuje, aby uniknąć cierpienia i które jednocześnie blokują czucie. Może to być zaprzeczanie (temu, co się wydarzyło), wypieranie (w ogóle nie dopuszczam tego, co się dzieje; to nie o mnie jest), przykrywanie, ukrywanie, racjonalizowanie…
Każdy koniec może być okazją do tego, aby czerpać z życia i się rozwijać poprzez szukanie odpowiedzi na pytania:
Czego chcę dla siebie? Czego potrzebuję?
Co biorę (do nowego roku), a co zostawiam (z tego zeszłego roku)?
Czego dowiedziałam/em się o sobie za pomocą tego roku?
Dotyka to akceptacji dobrego i złego doświadczenia życiowego, tj. autentyczności siebie w życiu.
To Ty decydujesz, które drzwi przekraczasz wtedy, kiedy masz gotowość.
Pozdrawiam. Wioletta Anna Przeborowska psycholog